• Wpisów:6
  • Średnio co: 335 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:26
  • Licznik odwiedzin:2 158 / 2346 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cholera zapomniałam o dniu ojca. Wróciłam z pracy a kwejk, demoty itp aż o tym trąbią. Prosiłam 2 dni temu mamę, żeby mu coś kupiła za mnie bo nie miałam pomysłu, ale też zapomniała. Kupiłam więc drogą desperacji w sklepie na rogu jakąś kartkę i napisałam w niej rymowane zabawne życzenia i wsadziłam doń banknota W życiu nie widziałam żeby ojciec się tak z jakiegokolwiek prezentu ode mnie ucieszył. O życzeniowy wierszyk rzecz jasna się rozchodzi.

Ale wracając do tematu wałkowanego na blogu. Dzień wczorajszy raczej intensywny bo rano trening aerobowy, potem powiedzmy kolejny bo biegłam do pracy żeby się nie spóźnić. Bilans ok 1000 kcal. Nie powala, ale duma mnie rozpiera bo 2 razy w ciągu dnia wciskali mi ciasto, bo albo urodziny, albo mama upiekla, wieczorem na koncert i łyka alkoholu nie zrobiłam pierwszy raz od niepamiętnych czasów na imprezie. Potem spać i rano zaś biegiem do pracy itd itd. Bilans ponad 1000 bo po kolacji zamykającej tysiaka nie mogłam sobie odmówić truskawek. Niedługo sezon się skończy a to ulubione owoce... na wieczór zaplanowany trening i sen.

aaaale mam elegancko brzuch truskawkowo pełny niebiańsko!

Całuję i ściskam Was kochane!

Mari B.






  • awatar Gość: bilans 1000 kcal :) świetnie tak trzymaj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzień zamknęłam z bilansem energetycznym równym 950 kcal.
Wszystko raczej zdrowo, niskokalorycznie i kolorowo.

Nie potrafiłabym sobie odmówić jedzenia. Głód powoduje, że jestem rozdrażniona a to zawsze grozi napadem obrzarstwa.

W jadłospisie oczywiście zupa warzywna na wywarze z warzyw, gotowany kalafior, pomidory, suszone daktyle, śliwki, odtłuszczone mleko i jogurt 0% tłuszczu.

Myślę, że warto się podzielić tajemną wiedzą jak się dobrze najeść i nie spaprać bilansu energetycznego...

Podstawa - wywar z warzyw.

Przepis z książki kucharskiej genialnej polskiej modelki; Agnieszki Maciąg.



WYWAR Z WARZYW
Może być podstawą zup, sosów. Można go ugotować więcej i zamrozić. Jeżeli użyjesz mniej wody i zrobisz wywar bardzo esencjonalny, zamroź go w pojemniczkach do lodu i używaj jako koncentratu.

Składniki:
1 litr wody
2-3 marchewki
1 pietruszka
0,5 bulwy selera
1 cebula
0,5 łodygi pora
1 listek laurowy
sól
pieprz w ziarnach
2 ziarenka ziela angielskiego
Opcjonalnie ząbek czosnku i liść świeżej kapusty

Warzywa oczyść, umyj, pokrój i wrzuć razem z przyprawami do wrzątku. Gotuj na wolnym ogniu 20-30 minut. Usuń je z garnka łyżką cedzakową lub przecedź wywar przez sito. Gotowe





Ja ostatnimi czasy warzywa w zupie zostawiam. Dorzucam kilka świeżych pomidorów, doprawiam oregano, czosnkiem, lubczykiem i tymiankiem. Na koniec dodaję koperek i wsuwam aż mi się uszy trzęsą. Żeby zupa była gęsta warzywa użyte do sporządzenia wywaru miksuję. Zupkę zagęścić można też zmielonymi otrębami czy odolejonym mielonym lnem. Jeśli masz problem z zakupem mielonych otrębów, polecam do ich zmielenia młynek do kawy Generalnie mielone otręby można używać na setki sposobów w kuchni - przy naleśnikach, racuchach, dietetycznych babeczkach etc

Generalnie jeśli się użyje mniej wody, połowę warzyw zmiksuje i całość zagęści to mamy sos, który śmiało można jeść z makaronem. Najlepiej z pełnego ziarna. Chociaż ja wolę same warzywa mniej kalorii a brzuch pełny.

Idę jeszcze zrobić serię ćwiczeń, pod prysznic i spać.

Dobrej nocy waleczne chudzinki! Wszystkie jesteście piękne!

Mari B.







  • awatar Raabiosa: Świetny blog ; )) +zapraszam do mnie ; )
  • awatar Plan jest taki: też jem dużo warzyw :) uwielbiam taki ewarzywne zupki :) powodzenia, bilansik super! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chyba trochę za wcześnie na kryzys, ale mam dziś podły humor. Patrzę na siebie i chciałabym już widzieć efekty. Wczoraj zjadłam trochę ponad 1000 kcal, ale i ruchu było nieco więcej. Dziś pracuję na komputerze pół dnia, później coś poćwiczę.

Czasami mam ochotę roznieść wszystko w drobny mak.





 

 
Miałam dziś wolne i z dziką przyjemnością się obijałam nie myśląc o szkole bo już po sesji.
Za dużo ruchu tym samym nie miałam.
Zjadłam za to niewiele. Ale zdrowo!

Ugotowałam zupę na wywarze z warzyw. Właściwie to oprócz wody i przypraw to same warzywa były. Wyszły 2 porcje, jedna została na jutro.

- zupa 140 kcal ( u mnie jedna porcja to raczej taka solidna)
- len mielony odolejony ugotowany z połową łyżki otrąb i kawałkami suszonych śliwek i daktyli 90 kcal
- jogurt naturalny 0% - 60 kcal
- jogurt pitny 0% - 100 kcal
- 2 pomidory - 60 kcal
- pół szkl. mleka 0,5% - ok. 50 kcal

total: 500 kcal

Nie popieram głodzenia się i dzisiejszy bilans energetyczny słaby, ale miałam mało ruchu. Zaledwie 5 min stretchingu. Może jeszcze przed snem kilka brzuszków zrobię.

Właściwie to chyba odpokutowałam poprzednią noc kiedy po piwie zaliczyłam kebaba, cheeseburgera a w domu 3 kawałki sernika nieprędko zjem coś z tego repertuaru.

Dobranoc Wszystkim walczącym o "lepszych siebie".
Buziaki,

Mari B.


 

 
103 cm w biodrach
70 cm w talii
Nieładnie.

Postanowione. Po licznych porażkach w swoich postanowieniach, postanowiłam raz w końcu wytrwać. Jeśli nie na zawsze to chociaż na dłużej niż 3 miesiące.

Używki, tłuszcz, cukier, lenistwo, wymioty i tabletki na przeczyszczenie szczęścia nigdy mi nie dały. Ale pamiętam dumę i endorfiny po treningach i efektywnej diecie. Nie muszę mówić, do czego wracam?












Da sie?
Się da!





  • awatar Gość: Mega inspirujące :)
  • awatar Perfect be ♥: no własnie ,zadowolenie z treningu jest największym szczęściem kobiety która odchudza się,też to ostatnio stwierdziłam.Powodzenia i zapraszam ; ]
  • awatar Gość: Trzymam kciuki! Trochę samozaparcia i pozytywnego myślenia, i wszystko jest możliwe ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przeszłam przez bulimię, depresję, szereg nerwic i natręctw. Nałykałam się leków, nachodziłam na terapie, pierdolnęłam wszystkim z hukiem i powiedziałam "dość".
Kolejny słoneczny poranek, kiedy widok swojej poczciwej gęby nie spowodował odruchów wymiotnych, uznałam za dobry moment aby stwierdzić, że jestem zdrowa.
I to przekonanie od blisko 2 lat w sobie pielęgnuję. Nie mniej bywa słabo. Od kilku tygodni jest słaaabooo... I chyba trzeba oprzytomnieć, i chyba muszę o tym mówić, i walczyć i wspierać podobnych sobie... i chyba pinger to dobre miejsce.

W pierwszym wpisie wypada się przedstawić i chociaż mam ochotę wypisać tu swój życiorys, mogę skrócić to do "wyznania i walka ex-bulimiczki". Zaznaczam, że nie chcę promować/negować anorektycznej sylwetki. Wybaczcie wulgarność, ale do kurwy, kto by nie chciał być, szczupły, wysportowany i atrakcyjny? Włóżcie między bajki historie, że faceci lubią "kobiece kształty", żeby nikogo nie obrazić stwierdzeniem "tłuste dupy". Faceci lubią wąskie talie, jędrne cycki i kształtne pośladki. A na takie rzeczy trzeba się natyrać. Rzyganie i tabletki na przeczyszczenie to gówno. Przerabiałam i ze wspomnień niesmakiem serdecznie podziękuję. Dlatego też na tym jakże cudownym portalu będę się pięknie produkowała na temat zdrowego stylu życia, jak ciężko w nim wytrwać, ale jak fajnie z dnia na dzień lepiej się czuć. Liczę na to, że znajdzie się ktoś podobny kto wesprze i kogo wspierać będę miała zaszczyt.

Kocham jeść, także z tego rezygnować nie będę - ale moja kombinatorska natura może zaowocować publikowaniem tutaj przepisów na dobre i niekaloryczne Do tego garść psychicznych motywatorów i rady "jak przyjemnie spalać"

I tego też szukać tu będę.

Jeśli przebrnąłeś przez całą notkę, podziwiam, kłaniam się nisko.

Mari B.


  • awatar So fuckin hard..: Ja staram się wyjść z anoreksji, może i prawda jest to ze faceci nie lubią tłustych dup ale nie lubią też kości.
  • awatar whitedreams: powodzenia!c:
  • awatar Plan jest taki: też staram się jeść zdrowo i niskokalorycznie :) i plan mam podobny jak TY. powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›